Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nie-msp. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nie-msp. Pokaż wszystkie posty

16.12.16

Tytuł posta.

Um...
Cześć?

Totalnie szczerzę zacznę od tego, że nie mam pojęcia jak zacząć.
Sama właściwie nie wiem co tu się wydarzyło i jak to opisać. Kompletnie. Niby napisałam jednego posta po dwumiesięcznej przerwie... a potem zniknęłam? Na pół roku? Kompletnie bez słowa?
Jak się tak zastanowić, to ani trochę nie wiem, nie rozumiem jak do tego doszło. Po prostu... po prostu... Nie wiem. Nie mam niczego na swoje usprawiedliwienie. Jest mi strasznie głupio, czuję się jakbym wszystkich okłamała. Nigdy nie chciałam żeby skończyło się to w taki sposób. Nie wiem czemu nie napisałam czegokolwiek wcześniej, nie wiem, nie wiem, nie wiem, nie wiem i jestem na siebie wściekła. Bo w sumie to chciałam odezwać się już kilka miesięcy temu i nawet układałam w głowię treść tego posta, a teraz kompletnie nic nie pamiętam z tamtych planów i ani trochę nie potrafię poskładać w słowa tego co czuję.

Swoją drogą to poszłam obejrzeć statystki, by sprawdzić czy ktoś jeszcze w ogóle tutaj zagląda... No i, hmm, w tym tygodniu bloga odwiedziło około siedmiuset osób z Rosji (i siedemdziesiąt z Polski). Nie wiem o co chodzi, ale spoko.

Tak w sumie to jestem zła na to, że potoczyło się to tak, a nie inaczej. Gdy prawie trzy lata temu zakładałam bloga, wyobrażałam to sobie wszystko inaczej. Po prostu... Po prostu liczyłam na trochę więcej wyświetleń, na trochę więcej komentarzy, na trochę więcej ludzi przede wszystkim. Mam wrażenie, że nikt nie zobaczył tego co, odejmując wszystkie przerwy, robiłam przez dwa lata. Że nikt tego bloga nie zapamięta. I najbardziej żałuję, że gdy większość ludzi w tym momencie zaczyna wymieniać przyjaciół, których poznali dzięki MSP czy blogowaniu, to ja nie mam tu nikogo, kogo mogłabym wypisać. I tego chyba najbardziej żałuję. Nie marzyłam o tym, żeby mój blog był jakoś specjalnie popularny (no dobra, kto by o tym nie marzył), wystarczyłoby mi tylko kilka, kilkanaście osób, z którymi mogłabym rozmawiać, z którymi mogłabym wspólnie się cieszyć i pracować. Których mogłabym tutaj wypisać. Tymczasem po trzech latach na blogu, czterech na MSP nie mam absolutnie niczego. To po prostu... Po prostu nie tak to wyglądało w moich wyobrażeniach. I to jest ledwie cząstka tego co czuję, reszty nie potrafię (lub nie chcę) wyrazić słowami.
(chyba się popłakałam)
A MSP kiedyś było ciekawsze. Tak w 2013 roku. I to tylko po części kwestia mnie samej.

Tak właściwie to nie wiem co dalej robić. Bo z jednej strony nie chcę mi się już pisać, na MSP też mało wchodzę, z drugiej pamiętam jak jeszcze rok temu wiele radości sprawiało mi blogowanie i nie chcę się z tym rozstawać. Myślałam już nad tym wcześniej i doszłam do wniosku, iż będę pisać kiedy będzie mi się chciało, o tym o czym będę chciała (głównie o tematach niezwiązanych z MSP, zakładam). Raczej nie przysporzy to popularności blogowi, ale, kchem, akapit wyżej, a ja po prostu kocham blogować i czuję, że nie wybaczyłabym sobie, gdybym to porzuciła.

Jeśli ktoś przez ostatnie pół roku zastanawiał się co się dzieje i szukał odpowiedzi... to tak, to chyba jest ona. Mam nadzieję, że wszystko wytłumaczyłam, bo sama nie wiem, już się w tym wszystkim gubię. Cóż. I nadal nadużywam wielokropków.


~Akiko
~Sri Dźajawardanapura Kotte
~Patelnia

13.5.16

Przerwa?

Dzień dobry, tutaj mała istotka będąca maniaczką białych włosów!~


Wow, ostatni post był dwa tygodnie temu.
Oups.
Kurcze, kompletnie nie wiem od czego zacząć.
To ciągłe pisanie od nowej linijki musi być wkurzające. I wygląda nieestetycznie.
Od nowa.


Od razu mówię - nie odchodzę! Niech Wam coś takiego nawet przez myśl nie przejdzie, pisanie sprawia mi zbyt wiele radości, bym mogła tak po prostu odejść. Rok temu miałam to wszystko porzucić, a skończyło się tym, że już czterech miesiącach chciałam wrócić.
No to jak? Chciałabym zrobić sobie krótką przerwę. Przyznaję, iż tworzenie postów w ostatnim czasie stało się dla mnie dość męczące. Pewnie powinnam wykręcać się też szkołą, ale nie byłoby to prawdą. Fakt, staram się o dobre oceny na zakończenie roku, jednak gdybym lepiej zorganizowała sobie czas, to znalazłabym chwile i dla nich, i dla bloga. Kłopot w tym, że kompletnie nie umiem gospodarować wolnego czasu.
Ale ja nie odchodzę! Po prostu muszę trochę od tego odpocząć. Kiedy wracam? Myślałam o wakacjach, koniec czerwca lub początek lipca.
Okej? Cóż, mam nadzieję, iż nie stracę obserwujących bloga przez to, ale ja po prostu muszę. I proszę nie czujcie się tym zawiedzeni, nie skreślajcie tej strony, nie bądźcie smutni - ja wrócę! Na 100%! Naprawdę, obiecuję!

http://weheartit.com/entry/104998922
ten gif tu kompletnie nie pasuje, ale go lubię, także ten...
TO NIE JEST SMUTNY POST! JASNE?!

~Akiko
~Sri Dźajawardanapura Kotte
~Patelnia

28.4.16

Afery z MSP - Loom Bands

Dzień dobry, tutaj mała istotka będąca maniaczką białych włosów!~


Poprzednie posty z tej serii:

Pamięta ktoś jeszcze tę serię? Jej ostatnia i jednocześnie jedyna część pojawiła się ponad rok temu, więc zakładam, że nie. W takim wypadku może przypomnę o co tutaj w ogóle chodzi. Postanowiłam zająć się opisywaniem wielkich sensacji z MSP. Nie mówię tu o plotkach o usunięciu gry czy nocy hackerów, a naprawdę dużych aferach, które czasem trwały nawet kilka tygodni lub więcej.
Tak swoją drogą - ta seria miała pojawiać się w niedziele, ale kompletnie nie miałam pomysłów na posty w ciągu tygodnia, więc postanowiłam przenieść ją na wtorki (ekcem... ekchem... tak... wtorki...). W przyszłości może jeszcze to zmienię.
A czym zajmiemy się dzisiaj? Popularnymi gumeczkami, tj. Loom Bands!



Czym są Loom Bands? To małe, kolorowe gumeczki, którymi za pomocą plecenia można wykonywać różne bransoletki lub figurki. Przyznaje, że sama posiadałam gumki, ale ostatnio nie mogę niczego zrobić, bo nigdzie nie znajduję już Loom Bands do kupienia. Smuteczek. Zna ktoś z Was jakiś sklep, w którym ciągle są dostępne?
Ale wracając do tematu - gumeczki zyskały ogromną popularność, jej szczyt w Polsce przypadł na okres wakacji 2014 roku. Również na MSP pojawiło się wiele zdjęć przedstawiających stworzone przez użytkowników wytwory i tematów na forum, poświęconych tej rozrywce.

I co dalej? Na zwykłej popularności się nie skończyło, co to byłaby wtedy za afera. Wszystko zaczęło się na początku września (może pod koniec sierpnia, pewna nie jestem, to było dawno, aczkolwiek skłaniam się bardziej ku tej pierwszej opcji) od artykułu w jednej z internetowych gazet. Takiej, która raczej prawdopodobnych informacji nie publikuje, ale to tak swoją drogą.
Według tego tekstu Loom Bands miały być niebezpieczne dla zdrowia. Dziedzin (agh, słowa odpowiedniego mi zabrakło), w których by się to objawiało było sporo, ale najpopularniejsze stało się stwierdzenie jakoby gumki miały być rakotwórcze. Zaczęto o tym rozpowiadać nie tylko w internecie, aczkolwiek na MSP również. Pojawiło się zatrzęsienie postów na ten temat, zarówno na forum jak i na blogach.
Poglądów na tą sprawę było dużo. Niektóre osoby uznawały wszystkie, bez wyjątku, gumeczki za niebezpieczne i rezygnowały z nich - chociażby dziewczyna z powyższego tematu. Inni uważali, iż firmowe, porządne Loom Bands nic nikomu nie zrobią, ale trzeba uważać na tanie, chińskie gumki nieposiadające oznaczenia "CE". Istniały również poglądy, według których szkodliwe miały być jedynie zawieszki, natomiast gumki nikomu nic nie zrobią. Wiele osób twierdziło, iż nie ma jakiegokolwiek niebezpieczeństwa i są to tylko głupie plotki.

Ostatecznie temat ucichł gdzieś na początku 2015 roku bez żadnego oficjalnego zakończenia i rozwiązania. Moda i hype przeminęły, mało kto ma teraz Loom Bands, a je same dostać bardzo trudno, jak już zresztą wspominałam na początku. Szkoda, że to się tak skończyło, bo była to naprawdę fajna zabawa.

A co ja myślę na ten temat? Cóż, chyba najbliżej mi do drugiej i trzeciej tezy. Zresztą gumek słabej jakości nie kupowałabym nie tylko ze względu na kwestie zdrowotne (choć po części również brałabym je pod uwagę, lepiej nie ryzykować), ale i również z powodu tejże słabej jakości. Gumeczki takie zazwyczaj są śliskie, błyszczące i nieprzyjemne w dotyku, do tego łatwo pękają. Te lepsze są matowe, gładkie i rozciągliwe. Punkt trzeci - no cóż, były jakieś tam badania potwierdzające prawdziwość tego stwierdzenia.



Dzisiaj byłoby już chyba na tyle. Post może wydawać się krótki, ale screenów, które zazwyczaj zdecydowanie zwiększają długość, tym razem pojawiło się mało także ten... Zresztą myślę, że pisanie więcej nie miałoby sensu, temat wyczerpany. Choć jak ktoś uważa inaczej to się nie pogniewam, żeby nie było.
Standardowo - mam nadzieję, iż Was nie zanudziłam!~
I jeśli ktoś ma propozycję sensacji, które mogłyby się pojawić w kolejnych częściach tej serii to czekam z otwartymi ramionami, ba, byłabym bardzo wdzięczna, gdyż sama mam tylko jeden pomysł.


Pozdrowionka
~Akiko
~Sri Dźajawardanapura Kotte
~Patelnia

8.4.16

Hello March!

Dzień dobry, tutaj mała istotka będąca maniaczką białych włosów!~

Aaa, nie lubię tego obrazka. Wyszedł mi najgorzej ze wszystkich sześciu. I ma głupi rozmiar. I jeszcze do tego do aktualnego miesiąca dużo bardziej pasowałby ten, który przygotowałam na kwiecień, ech.
Ja aktualnie piszę do Was z piątego marca - nieco spóźniona, ale w ciągu tygodnia szkolnego jakoś kompletnie nie mogłam się zabrać do napisania. W ciągu tygodnia szkolnego do wszystkiego jest mi się trudno zabrać, hah.
Tak szczerze mówiąc - nie mogę się już doczekać przyszłych tygodni! Czemu? Tajemnica... choć wystarczy, że zjedziecie kilka linijek niżej i już wszystko zobaczycie, heh.
Tak w sumie to lubię marzec. Początek wiosny i te sprawy. A poza tym mam urodziny, heh.
...
Aki...
...Wiesz, że nadużywasz tych wszystkich "hah, heh, ech"?
Te wszystkie powyższe wyrazy brzmią tak sztucznie, ale nie jestem w stanie powstrzymać się od używania ich. Gdybym z nich zrezygnowała, to pewnie w ich miejsce wciskałabym pełno emotikonek. Nie wiadomo co lepsze, ech.
Ale wiosna, wesoło, pięknie, ciepło i... i ten. Tak, tego się trzymajmy i oczekujmy przyszłych dni.


Jak być wygrywem życiowym, instrukcja według Aki~
>>W ogóle nie ucz się do trudnej kartkówki z biologi (choć zazwyczaj to robisz!)
>>Przeżywaj stan ogólnego załamania (bo Ci oceny popsuje!)
>>Godzinę przed lekcją biologi dowiedz się o apelu, który zajmę całą następną i pół obecnej lekcji
>>Omiń kartkówkę

Jak być przegrywem życiowym, instrukcja według Aki~
>>Miej tą kartkówkę przesuniętą o cały tydzień
>>I tak zacznij się uczyć ledwo dzień wcześniej


Macie w szkole różne akcje, polegające na przygotowaniu czegoś przez klasę? Wiecie - jakieś jarmarki, dni sztuki czy prezentowanie klasowych występów na dany temat. U mnie jest tego pełno. Nie żebym miała coś przeciwko, zawsze się troszkę lekcji straci, hah.
Moja klasa przoduję w nierobieniu takich rzeczy.
A...
*rozgląda się uważnie na wszystkie strony*
Dobra, jedynie jedna dziewczyna uczęszczająca ze mną do klasy czyta tego bloga, mogę sobie pozwolić na obgadywanie. Hehehehe.
Chociaż to w sumie w ogóle nie jest obgadywanie. Nie mówię niczego obraźliwego i mijającego się z prawdą, o! I do tego nie wskazuję nawet konkretnych osób (no bo to byli wszyyyyscy), ha!
Wracając do sedna - żadnych przygotowań, żadnych planów, żadnych celów, no kompletnie nic. Ostatnio na przygotowania mieliśmy... miesiąc? Nie, nawet więcej niż miesiąc. Wiecie co omówiliśmy podczas wszystkich, wszystkich godzin wychowawczych? Stroje. Tak, tylko stroje. Udało nam się załatwić jakieś godziny poza lekcjami? Tak. Jedną. A wiecie co na niej robiliśmy? Po pierwsze - większość osób i tak zajęła się gadaniem i przeglądaniem aplikacji na telefonach. A jak już w końcu do czegoś doszliśmy - DO STROI! Paść można.
Może się wydawać, że za bardzo histeryzuję i zbytnio się tym wszystkim przejmuję. W końcu to tylko głupia, szkolna impreza. Pewnie i tak, ale jestem olbrzymią perfekcjonistką, a do tego nienawidzę się kompromitować. Coś z czego inni się zaśmieją lub zignorują - mnie będzie bolało przez kilka, kilkanaście dni. Poza tym wszystkie opinie na temat moich prac odbieram bardzo osobiście, choć tak, wiem, iż nie jest to właściwa postawa.
Ostatecznie nie poszło chyba, aż tak źle, mimo, iż jedyną próbę mieliśmy dopiero w dniu prezentacji, a tekst pisałam ja wraz z przyjaciółką, siedząc w ostatniej ławce, podczas pierwszej i drugiej lekcji tegoż dnia - bo wcześniej nikt o tym, oczywiście, nie pomyślał.
Ale, ale wracając do naszego oficjalnego występu - byłam pewna, iż nasza klasa niesamowicie się skompromitowała, szczególnie w porównaniu do innych. Oni mieli wszystko dopięte na ostatni guzik, idealne stroje, śmieszne rekwizyty, dopracowane i ciekawe scenariusze, a my? Wyszliśmy i staliśmy, czytając jednocześnie tekst. I jeszcze mieliśmy problemy z muzyką. Masakra.
I wiecie co?  Byliśmy w pierwszej piątce. Serio. I nie pytajcie jakim cudem, bo ja tego też nie jestem w stanie pojąć.
I i tak uważam, że inne klasy zasługiwały na to dużo bardziej.


Porozmawiajmy o Kanku. A korekta jest zła i wredna, bo podkreśla słowo "Kanek" na czerwono!
Kim jest Kanek pytają wszyscy.
Kanek jest fajny.
Aki, to chyba nie była prawidłowa odpowiedź.
Kanek powstał jakieś 1,5 roku temu, nawet trochę więcej - jakoś na początku szóstej klasy. W jakich okolicznościach, skąd i dlaczego - kompletnie nie pamiętam.
Czym był na początku? Słowem. Po prostu fajnie brzmiącym słowem, czasem występującym w koligacji z wyrazem "ziemniak". Takim, które ze śmiechem wpisuje się na okładkę zeszytu koleżanki czy tablicę podczas wieczorku klasowego.
A co się stało później? Jedna z moich przyjaciółek spytałam mnie kim jest Kanek. Nie czym, tylko kim, będąc pewna, iż jest to imię. Tutaj się na chwilę zawiesiłam - hej, przecież nigdy w życiu nie myślałam nad tym słowem, a tym bardziej nie w kategorii ludzi! A potem stwierdziłam to co mi pierwsze przyszło do głowy - długie blond włosy, zielone oczy i blada skóra. Dwie ostatnie cechy są w sumie oczywiste - zielone oczy są moimi ulubionymi, a opalenizny nie lubię, ba, nie cierpię. Skąd wytrzasnęłam to pierwsze - nie mam pojęcia. I tak powstał Kanek.
Ej, to miało zabrzmieć dramatyczniej.
No ale co z tym Kankiem?
Kanek istnieje tylko w mojej i moich przyjaciółek wyobraźni, ale ciii, nieprawda już od dawna i istnieć będzie jeszcze długo. Jest taką... ikoną? Sama nie mam pojęcia jak go określić, hah. Rozmawiamy i przekomarzamy się o nim tak jakby był człowiekiem, a każdy kto śmie zasugerować coś innego naraża się na mój gniew. Śmiejemy się i wypisujemy jego imię. No i w klasowych statystykach oficjalnie figuruje jako moja miłość, hehe.
Wstawiłabym prześliczny rysunek autorstwa koleżanki, przedstawiający właśnie jego, ale bateria w aparacie mi padła c;
O, zapomniałabym! Kanek ma brata. Brat Kanka przerażałbym wielu ludzi, którzy zauważyliby go na ulicy - ma białe włosy, czerwone oczy, bladą skórę, zawsze ubrany w długi czarny płaszcz, zawsze z mieczem na ramieniu. Jego imię zaczyna się jakoś na "U", ale zapomniałam całego.
A po co właściwie cała ta historia? Chociażby dla tego, iż czasami jakieś odwołania w postach do jego osoby mogą się pojawiać.


Na marzec już od jakiegoś czasu czekałam, nie, przepraszam, nie mogłam się doczekać z ekscytacją. Czemu? Ze względu na pewien wyjazd. W życiu nie wyobrażałam sobie, iż może się to stać tak wcześnie, ba, że to w ogóle może się stać, a tu proszę...
Naprawdę, naprawdę trudno mi opisać jak cieszyłam się z tego powodu, to właściwie niewykonalne.
Aki, przejdź do konkretów.
...
429 zdjęć po wywaleniu połowy.
Weźcie mnie zabijcie.
Nie segreguję już tego więcej, nie mam siły, zrobię to później, teraz po prostu wybiorę kilkadziesiąt.
Może tak na początek coś dam, żeby to ładnie wyglądało.

Okej, dobra. Chyba powinnam to wszystko opisać, by było ciekawej, ale kompletnie nie mam do tego głowy, nie potrafię.
Dałabym też jakiś wielki, ładny nagłówek, ale nie mam pojęcia co miałabym napisać.

W dnu wyjazdu obudziłam się około godziny szóstej, przez godzinę poprzewracałam się w łóżku, aż w końcu stwierdziłam, iż nie ma to sensu i w żaden sposób nie zasnę, tym samym już od siódmej byłam na nogach. Jest to dla mnie mocno nietypowe, w dni szkolne nigdy nie jestem w stanie zmusić się do wstania z łóżka, a w weekendy i święta - śpię do późna. Tym samym zyskałam kilka godzin na włóczenie się po domu, czytanie książki (bo a co!) i przeglądanie map. Nie lubię map, tak nawiasem mówiąc.
Kilkunastogodzinne loty samolotem - masakra, nie polecam, 2/10, ale nie napiszę tego dużymi literami, bo za bardzo gimbazjalne Chociaż świadomość, iż reszta Twojej klasy ślęczy w tym czasie nad klasówką z fizyki - całkiem spoko.

Ychm, tak.
Byłam w Tokio.






○♣...~Wisienki i inne kwiatuszki~...♣○
NAPRAWDĘ DUŻO NAPRAWDĘ IDENTYCZNYCH ZDJĘĆ - OSTRZEGAM, ŻEBY NIE BYŁO

Aaa, udało mi się bardzo, bardzo ograniczyć, na komputerze mam kilka, nie, kilkanaście razy tyle. Sama się tego nie spodziewałam.
Kilka słów, żeby zbyt sucho nie było - zielooono! Było tam naprawdę zielono, w porównaniu z Polską. Liściaste drzewa (choć nie wszystkie, tylko niektóre), zielona trawa, te kwiatuszki - wow!
O, i o sławnych wisienkach wypadałoby coś powiedzieć. Akurat w czasie mojego pobytu nie były jeszcze w pełni rozwinięte, ale w czasie pełnego rozkwitu muszą wyglądać naprawdę zjawiskowo, szczególnie w wypełnionych nimi alejach.



○♣...~Uliczki i coś. Chyba~...♣○

 
Nie lubię zdjęć w pionie, niszczą mi cały układ posta, fuj. Serio, naprawdę niesamowicie mnie to irytuje, wygląda to jak dla mnie bardzo nieestetycznie.
Zastanawiam się jakim cudem mam tych zdjęć tak mało, byłam pewna, że na moim komputerze (bo oczywiście nie wstawiałam tutaj wszystkich) znajdzie się ich co najmniej dwa razy więcej. I nie wiem, jak mogłam nie zrobić żadnych zdjęć Shinjuku oraz Toki nocą. Smuteczek.
Lecąc od góry - jakaś randomowa uliczka, targ (?), randomowa uliczka po raz drugi, Shibuya Cross, Shibuya Cross, po którym spacerowali sobie protestanci i kolejne dwie randomowe uliczki.


○♣...~Yyy, wszystko inne~...♣○

Mogę sobie darować opisy? Proszę? Myślę, iż na każdym zdjęciu dokładnie widać co przedstawia. Byłoby tego dużo, dużo więcej, ale nie mam siły by posegregować fotografie i wybrać najładniejsze  i tak wybranie tylko tych zajęło mi strasznie dużo czasu, dlatego też ten post pojawia się tak późno.

Powinnam to wszystko zakończyć jakimiś ładnymi słowami, ale nie umiem, nic mi nie przychodzi do głowy, ech. I powinnam napisać jakieś ciekawe długie opisy (hello Aki, ty prowadzisz bloga!), lecz także nie potrafię, ech...


W tym miesiącu było więcej zdjęć niż pisaniny, aczkolwiek myślę, iż wyszło lepiej. A Wy?
Choć tu znowuż zabrakło bardziej spontanicznych wpisów, heh. Okej, mamy wskazówki na przyszłość to najważniejsze c;
I może jeszcze na koniec przeproszę, że tak późno - kompletnie nie mogłam się zabrać do posegregowania zdjęć, nie miałam do tego siły. Nie odchodzę czy nie tracę chęci do pisania, nie pomyślcie sobie czegoś takiego!

I tradycyjnie podsumowanie na koniec.
Liczba postów na blogu: 9
Posty średnio co: 3,5 dnia
Najbardziej pracochłonny post: Stare blogi o MSP - 2011/12
Post, który wyszedł najlepiej: BONUS: Druga rocznica bloga
Post, który wyszedł najgorzej: Konkurs nowy, a stary - Slumber party
W TRZECH OSTATNICH KATEGORIACH NIE UWZGLĘDNIAM POSTÓW O COTYGODNIOWYCH KONKURSACH


Pozdrowionka
~Akiko
~Sri Dźajawardanapura Kotte
~Patelnia

22.3.16

Informacja!

Dzień dobry, tutaj mała istotka będąca maniaczką białych włosów!~


Ja tu wpadam tylko na chwilę, z króciutką informacją - przez cały najbliższy tydzień (dzisiaj, czwartek, niedziela, wtorek, może następny czwartek) postów nie będzie. Czemu? Wyjeżdżam i nie będę w stanie napisać żadnej notki, nie da rady. Jak już kiedyś wspominałam - posiadam jedynie komputer, którego z oczywistych względów nie jestem w stanie zabrać ze sobą. Zresztą i tak, jak sądzę, nie miałabym zbytnio czasu na pisanie.
W sumie to naprawdę tylko tyle chciałabym Wam przekazać. Wiem, wiem, powinnam o tym po prostu napomknąć w ostatnim poście, ale kompletnie o tym zapomniałam, a nie chciałabym zostawiać Was na cały tydzień bez wpisów i wiedzy co się ze mną dzieje.

Źródło: http://lady-ruin.tumblr.com/post/135184785215

Pozdrowionka
~Akiko
~Sri Dźajawardanapura Kotte
~Patelnia

9.3.16

Loga u Aki #1

Dzień dobry, tutaj mała istotka będąca maniaczką białych włosów!~


Wicie co można spotkać na każdym... no dobrze, prawie każdym, blogu o MSP? Loga, oczywiście. Zdecydowana większość blogerów podpisuje się takimi właśnie obrazkami, bardzo często pojawiają się też serie, których celem jest zrobienie i pokazanie log innym, często konkretnym, osobom.
W tworzenie takich podpisów zaczęłam się bawić jakoś w wakacje, ale dopiero ostatnio zaabsorbowało mnie to bardziej. A żeby na dysku się nie kurzyło - stwierdziłam, iż będę nieoryginalna i również stworzę serię opierającą się na logach.
Och i żeby nie było... Ja tworzę je w troszkę inny sposób niż większość ludzi z blogów o MSP. W sumie to nawet rzadko kiedy używam do log movie stars, wolę pracować z mangowymi renderami.



http://ditzydaffy.deviantart.com/art/Anime-Render-19-Megurine-Luka-Vocaloid-527298092 https://www.flickr.com/photos/59841370@N07/5472038879 http://www.byrosenkvist.dk/forside https://twitter.com/drunk_minds http://www.vb.eqla3.com/showthread.php?t=1465945&page=145 http://cuteprints.tumblr.com/page/30

Ta długaśna lista źródeł wygląda paskudnie i niszczy mi całą koncepcję posta, fuj.
W każdym razie - jaką pierwszą postanowiłam pokazać moją ulubioną pracę. Tak, żebyście po zobaczeniu gorszych nie uciekli od razu, hah.
Będę mało skromna, ale naprawdę ją uwielbiam. Z początku miała być słodka i walentynkowa, ale bawiłam się trochę kolorystyką, a ta wersja od razu mnie zauroczyła. Jest dość... przerażająca, psychiczna. I napis mi wyszedł! Napis mi wyszedł! Napisy wychodzą mi raz na sto przypadków, także ten...

To samo co wyżej, ale już w wersji cukrowej. W porównaniu do poprzedniej pracy wydaję mi się zbyt mdła, ale jakiś tam swój urok ma. Napis... specjalnie mnie nie zachwycił, ale nie jest zły.

Po raz kolejny to samo, ale znowu w innej kolorystyce. Wydaję mi się taka zimna, ale jednocześnie odświeżająca - jak guma miętowa, heh. Niestety praca nie jest skończona, gdyż kompletnie nie mam pomysłu na cytat. Pomocy?



http://xnienke.deviantart.com/ http://tracker.ceph.com/issues/2174 http://www.rgbstock.nl/photo/nOmx72k/Dromerige+Pastel+Achtergrond+4 https://abelezaeumlugarestranho.wordpress.com/tag/diario/ http://rchan.yokohama/a/index.html
Miało być przerażająco. Nie wyszło, ogółem poszłam w kompletnie inną stronę niż chciałam na początku, ale podoba mi się. Wrzucam dwie wersję - z normalnymi i poszarpanymi krawędziami, gdyż nie potrafię wybrać lepszej.

http://xnienke.deviantart.com/ http://cuteprints.tumblr.com/page/30 http://vector-magz.com/illustrations/vintage-flower-pattern-vector-item-13/ http://pui-the-pong.deviantart.com/art/Flower-blonde-girl-render-472465386
Zdecydowanie najgorsza praca w tym poście, ale czego się spodziewać, robiłam ją w dosłownie pięć minut w samym pixlr. Zapomniałam już, że nie da się tam pod zatwierdzeniu zmieniać rozmiaru czcionki, dlatego też napis "I'm really" jest absurdalnie wielki. I jest strasznie, strasznie pusto. Po co wrzucam, skoro mi się nie podoba? Chyba tylko po to, by notka nie była zbyt krótka, hah.


http://xnienke.deviantart.com/ http://www.rgbstock.nl/photo/nOmx72k/Dromerige+Pastel+Achtergrond+4 http://lacencake.blogspot.com/2011_12_01_archive.html http://chuansong.me/n/937317 https://silentmusae.wordpress.com/ http://eysaa-renders.deviantart.com/art/Render-75-Anime-Girl-474217604
Aach, uwielbiam ten render, jest taki pozytywny! I cytat, i uroczego jelenia w tle. Właśnie ze względu na to stworzonko znów wklejam dwie wersje - z jednej strony czerwone linie dobrze pasują mi do pracy, ale z drugiej - nie chcę zasłaniać tego słodziaka. Ratunku, help, pomocy, co wybrać.
Myślę, iż tło powinno mieć żywsze kolory, wydaję się być bardzo blade w porównaniu z dziewczyną, ale teraz już nic nie zdziałam. Mimo wszystko - bardzo lubię tę pracę.

http://xnienke.deviantart.com/ http://www.fotos-hochladen.net/uploads/mikuhatsunerew5ibz3jv6c.png
Kolejna praca robiona w pięć minut w pixlr. Nawet mi się podoba, aczkolwiek irytuję mnie to prościutkie tło. Naprawdę, kompletnie niszczy całą pracę, a szkoda, bo render śliczny.

http://usamichannoyume.blogspot.com/2013_11_11_archive.html http://www.indiedb.com/members/loopsy
Już od jakiegoś czasu chodziło mi po głowie loga, na którym postać "wystawałaby" z tła. Niestety wybrałam sobie do tej pracy render, który jest przycięty u góry, co dało dość... dziwny efekt. Napisy są bardzo proste, ale całkiem udane. Ogółem jestem nawet zadowolona.


http://xnienke.deviantart.com/ http://www.rgbstock.nl/photo/nOmx72k/Dromerige+Pastel+Achtergrond+4 http://img31.otofotki.pl/obrazki/hl285_flower-12-by-junsoulsilver.png http://www.aplacefortwiggs.com/2011/02/photographs-by-abby-try-again/ http://weheartit.com/entry/group/639276 https://pl.pinterest.com/angiejac34/roses/ http://otaku-nyya.deviantart.com/art/Render-7-Miku-Witch-Snow-452346180
Na samym początku zobaczyliście jedno z dwóch moich ulubionych log, teraz pokażę drugie. Uwielbiam jego tło - które niestety słabo tutaj widać - dlatego też wykorzystałam je również do innej pracy, ale wyszła zbyt koszmarnie by tutaj pokazać.
Wersje znowu dwie, ponieważ nie jestem w stanie zdecydować, który napis podoba mi się bardziej. Nie jestem z niego zbytnio zadowolona, cóż, ważne, że jakoś specjalnie całości nie psuje. Ogółem - naprawdę uwielbiam!



Na tym chciałabym już zakończyć. Co prawda mam jeszcze kilka prac, ale są one stare bądź nieudane. Może kiedyś, kiedyś zdecyduję się je pokazać.
Z czy mam największy problem - napisy! Nie dość, że kompletnie nie umiem ich robić, to jeszcze ciągle brakuje mi cytatów. Gdyby ktoś z Was mi jakieś podsunął - byłabym naprawdę wdzięczna.
Jakby ktoś, coś to oczywiście mogłabym zrobić, nawet sprawiłoby mi to szczęście, serio. Ale zakładam, że nikt, nic.
Och, i przepraszam, iż cały ten post brzmi jakoś tak dziwnie i chaotycznie, nie mam pojęcia czemu.


Pozdrowionka
~Akiko
~Sri Dźajawardanapura Kotte
~Patelnia
Copyright © 2014 i don't really care ♥ , Blogger